Google zachęca właścicieli małych przedsiębiorstw do prowadzenia kampanii PPC na własną rękę. Tym razem przygotował nowy produkt – Google Boost, który – jak ogłasza – jest czymś w rodzaju automatycznego AdWordsa. Cały system opiera się na geolokalizacji i kusi zredukowaną ilością opcji, z którymi mniej zaawansowani użytkownicy mieli problem.
Źródło: Business Insider
I kobietę Google doceniło. No właśnie, czy doceniło to dobre słowo? Business Insider zatytułował swój artykuł o ostatnim organizacyjnym posunięciu Google: “Marissa Mayer awansowała na stanowisko, które wszyscy myśleli, że obejmuje”.
Źródło: Business Insider
Oto wyniki badania gemiusTraffic na temat udziału procentowego wyszukiwarek w Polsce. W badaniu uwzględniono wyszukiwarki, z których trafiają na polskie witryny internauci z Polski i jest to procentowa liczba wizyt “rozpoczętych wejściem z wyszukiwarek na witryny uwzględnione w badaniu”.
Z wynikiem na poziomie 94% oczywiście Google miażdży wszystkich.
Microsoft zdecydował się na zareklamowanie swojej wyszukiwarki w popularnej aplikacji na Facebooku, FarmVille, której użytkownicy doją krowy i budują farmę. Może nie brzmi to zachęcająco, ale FarmVille jest jedną z popularniejszych gier w tym serwisie społecznościowym, prawdopodobnie obok akwarium. Microsoft umieścił pojedynczą reklamę, w której zachęcał do zostania fanem Binga, oferując w zamian darmową kasę na rozwój farmy. Zgoda na dołączenie do grupy fanów Binga oznacza zgodę m.in. na publikację newsów na swoim mikroblogu i ogólnie rzecz biorąc interakcję z użytkownikiem. Osobiście nie gram w FarmVille i uważam, że to strata czasu, ale liczby nie kłamią – to był jeden z bardziej udanych zagrań marketingowych Microsoftu.
Decyzja Microsoftu w sprawie reklamy na FarmVille była decyzją dokładnie przemyślaną. Według badań Binga, więcej ludzi używa FarmVille niż Twittera i stąd szalony pomysł reklamowania się w tej grze. Wyniki są imponujące – 72% użytkowników, którzy kliknęli na reklamę zostało fanami Binga, a 59 000 zamieściło ten fakt na swoim mikroblogu (oczywiście z właściwym linkiem). Co najważniejsze, tylko w jeden dzień Bing zdobył 400 000 nowych fanów (przed umieszczeniem reklamy było ich 100 000)! Marketingowcy dbają o fan-page Binga, często i umiejętnie ją aktualizując. Jakiś czas temu zamieścili posta o następującej treści: “Any FarmVille fans out there? Try using Bing to get the most out of your crops and animals”, który przekierowywał do Binga i wyszukiwał frazę “FarmVille animals”. W ten sposób Bing uzyskał 585 komentarzy w 4 godziny i 20 000 przekierowań.
Jest dużo sposobów na to, żeby poprawić widoczność strony w wyszukiwarkach, ale niestety nie każda z nich jest dobra – niektóre z nich mają na celu oszukanie wyszukiwarki. Taką właśnie metodą jest stosowanie duplicate content czyli po polsku zduplikowanej zawartości, powielonej treści.
Duplicate content w SEO to w zasadzie każda zawartość strony, która uważana jest za podobną do innej strony. Okazuje się, że są różne rodzaje zduplikowanej zawartości:
- Jedna z nich to stworzenie bardzo podobnych lub wręcz identycznych stron na różnych subdomenach lub domenach, które oferują tę samą treść. Uwaga na tzw. landing pages (podstrona, która ma badać efektywność serwisu, poprzez zainstalowane na niej statystyki) oraz doorway page (strona, która jest tworzona dla podbicia rankingu w wyszukiwarkach internetowych, ale przekierowująca do innego miejsca), które dla wyszukiwarek niosą znamiona duplicate content lub po prostu spamu.
- Inny sposób to po prostu skopiowanie zawartości z innej strony i wyedytowanie jej w taki sposób, że wizualnie zawartość wygląda inaczej.
- Jako że opisy produktów na stronach eCommerce są używane również na innych stronach, a to oznacza tę samą nazwę produktu, opis, tytuł, nazwisko autora, producenta itd. również może być uważane za wyszukiarki za zduplikowaną zawartość.
- Dystrybucja skopiowanych artykułów ze strony, na której artykuł pojawił się oryginalnie, jako pierwszy jest również uważane za duplicate content. Niektóre wyszukiwarki uważają stronę z której wyszedł oryginalny artykuł za istotną i włączają ją do swojego indeksu, ale niektóre nie.
Odfiltrowywanie powielonej zawartości przez wyszukiwarkę odbywa się w taki sam sposób, jak indeksowanie nowej zawartości czyli poprzez roboty, które analizują, a następnie porównują strony pod kątem informacji na nich zawartych.
Od jakiegoś czasu mówi się, że Google pracuje nad nowym projektem mechanizmu wyszukiwawczego. Jest to architektura nowej generacji, którą Google nazwało Caffeine. Podobno nowa architektura ma dotyczyć takich obszarów jak ideksowanie, analizowanie stron oraz zmian rankingowych.
Google twierdzi, że większość użytkowników nie zauważy różnicy w wynikach wyszukiwania, jednak webmasterzy i zaawansowani użytkownicy będą mogli zauważyć pewne zmiany. Z tego powodu Google uruchomił stronę www2.sandbox.google.com, gdzie można wypróbować nowy system, a także zostawić swoją opinię na temat zmian w pozycjach stron między starym systemem a nowym. Jak to zrobić? Wystarczy zadać zapytanie wyszukiwarce i kliknąć linka poniżej z napisem ” Nie podoba Ci się? Pomóż nam ulepszyć tę usługę!” lub “Dissatisfied? Help us improve”. Ważne jest aby w tekście, który wyślemy do Google napisać, że chodzi o zmiany, które wynikają z wprowadzenia silnika Caffeine.
Słynny Matt Cutts – “mówca” Google twierdzi, że zmiany w mechaniźmie nie wynikają z powodu wejścia Binga, tylko z już dawno planowanych zmian. Nowy mechanizm wyszukiwawczy nie działa na urządzeniach mobilnych.